Pizza w Fiesole we Włoszech

Często dostaję od was pytania dotyczące tego jak to robię, że jem tyle pizzy, a nie jestem gruba. Wiem, że to brzmi jak szaleństwo, ale postanowiłam stworzyć artykuł, w którym zdradzę wam mój sekretny przepis na sukces i piękną sylwetkę… czyli jak jeść pizzę parę razy w tygodniu i nie przytyć

Równo rok temu szykowałam się do mojej wielkiej przygody, jaką było studiowanie w ramach programu Erazmus i przeprowadzka do Florencji! A jak wiecie, Florencja leży we Włoszech. A ja kocham pizzę. Widzicie powiązanie? Ja. We Włoszech. I milion sztuk pizzy dookoła mnie.

Możecie się domyślić, że w Polsce jeszcze jestem w stanie jakoś się opanować i nie jeść pizzy codziennie. W końcu liczba miejsc serwujących taką na wysokim poziomie jest stosunkowo niewielka (choć powstaje coraz więcej świetnych miejsc!). Jednak we Włoszech sytuacja wygląda zupełnie inaczej i pokus jest znacznie więcej…

Jak jeść pizzę i pozostać fit?

Być może wygrałam życie i dzięki temu, że wybrałam Florencję na swoje miejsce zamieszkania, nie przytyłam. Między innymi dlatego, że pizza we Florencji jest… droga. W związku z tym nie byłam w stanie pozwolić sobie na to, żeby ją jeść codziennie.

Gdy już jednak moja tęsknota za regularniejszym jedzeniem pizzy stawała się zbyt silna i nie byłam w stanie uciszyć mojego prawdziwego ja decydowałam się inne rozwiązanie.

Mój plan wyglądał tak: znajdowałam towarzystwo innego #pizzalover i wspólnie udawaliśmy się realizować naszą pasję, dzieląc pizzę, a co za tym idzie koszta na pół! A dzięki temu nasza miłość do pizzy wędrowała dalej w świat! A ja przyjmowałam mniejszą ilość kalorii.

To taki krótki wstęp, który w jakiś sposób obrazuje to, że pizzę we Florencji jadłam „z głową” (btw. sprawdźcie ranking pizzerii z Florencji). Chciałabym jednak dać wam też kilka innych porad, do których się stosowałam podczas pobytu w królestwie pizzy. Być może pomogły mi przetrwać ten czas, gdy moja sylwetka została wydana na poważną próbę i wyszła z niej zwycięsko (po powrocie z Włoch okazało się, że schudłam! około 4 kg).

Nie jest to jednak w żaden sposób potwierdzone naukowo więc to co widzisz poniżej czytasz na własną odpowiedzialność!

JAK JEŚĆ PIZZĘ PARĘ RAZY W TYGODNIU I NIE PRZYTYĆ

PIJ DUŻO WODY

Do tego podpunktu zaczęłam się stosować już ponad rok temu, kiedy mieszkałam i pracowałam w Madrycie. Lato i wysokie temperatury szalały w najlepsze, a ja zdałam sobie sprawę, że jeśli nie będę pić codziennie przynajmniej 2 litrów wody, to po prostu przepadnę. I tak mi już zostało.

Oczywiście, gdy mieszkałam we Florencji, sytuacja była podobna. Tak samo, ze względu na warunki pogodowe, nie wyobrażałam sobie nie pić dużo wody w ciągu dnia. Myślę, że to kwestia przyzwyczajenia. Po prostu teraz już czuję, że jej potrzebuję. Gdy któregoś dnia wypiję za mało wody, czuję się przemęczona i rozdrażniona. Teraz, gdy pracuję, nie pojawię się w miejscu pracy bez 1,5 litrowej butelki wody. 

PIJ WODĘ Z CYTRYNĄ NA CZCZO

O tym sposobie zawsze słyszałam dużo dobrego, ale za każdym razem brakowało mi systematyczności i determinacji w tym, żeby stosować się do niego dłużej niż 4 dni.

Jednak podczas studiów we Florencji nie musiałam wstawać o świcie i przed wyjściem na uczelnię mogłam znaleźć chwilkę, żeby pokrzątać się w kuchni. Po jakimś czasie okazało się, że wpadłam w pewien rytm – codziennie, regularnie piłam wodę z cytryną na czczo.

DUŻO SPACERUJ

Ten podpunkt jest najważniejszy w tym artykule. Myślę, że nie przytyłam we Włoszech przede wszystkim dlatego, że wszędzie chodziłam na piechotę we Florencji. Nie wiem ile dziennie robiłam kilometrów – ale na pewno dziesiątki. Florencja jest średniej wielkości miastem. W centrum praktycznie nie ma sensu poruszać się autobusem – łatwiej wszędzie dotrzeć na piechotę.

Kiedy normalnie, w Poznaniu czy Wrocławiu, podjechałabym w jakieś miejsce tramwajem (chociaż ten jeden przystanek bądź dwa), tam nie widziałam w tym sensu. Wszędzie chodziłam. Na uczelnię, po zakupy, do znajomych mieszkających na drugim końcu miasta, na pizzę.

Fakt, że we Florencji dużo łatwiej jest się zmusić do chodzenia – w końcu wszędzie jest tyle pięknych rzeczy, że spacerowanie staje się samą przyjemnością. Jednak jeśli chcecie jeść dużo pizzy – musicie spalać dużo kalorii, a spacery nadają się do tego idealnie!

NAJLEPIEJ MIESZKAJ NA CZWARTYM PIĘTRZE

Myślę, że dużo zawdzięczam również temu, że mieszkałam na czwartym piętrze, gdzie schody były niesamowicie strome. Musiałam je pokonywać codziennie, w najlepszym wypadku 2-3 razy dziennie, w najgorszym – nieskończoną ilość razy.

Codzienne cardio podczas wbiegania po schodach na górę – losie, dziękuję, że uchroniłeś mnie przed byciem grubą i na ten czas osadziłeś w tak niekomfortowo ulokowanym mieszkanku!

ĆWICZ COŚ CO LUBISZ 2-3 RAZY W TYGODNIU

Nie powiem, żeby podczas pobytu we Włoszech udało mi się ten punkt zrealizować od początku do końca. Niemniej, gdy nie podróżowałam zbyt często albo nie miałam sesji na uczelni, to starałam się wygospodarować te 20-30 minut i pójść pobiegać.

Najważniejsze jest to, żeby nie traktować aktywności fizycznej jako przykrego obowiązku. Kiedyś próbowałam ćwiczyć w domu z Chodakowską albo chodziłam na siłownię. Jednak nie sprawiało mi to przyjemności. Męczył mnie psychicznie fakt, że zaraz będę musiała wykonać “ten” obowiązek, a to nie powinno tak działać.

Lubię biegać, tańczyć – dlatego szukam sposobów, żeby połączyć wysiłek fizyczny z czymś co sprawi mi radość. Lepiej biegać 15 minut, regularnie 2-3 razy w tygodniu, niż być superfit przez miesiąc, a potem nic nie robić, tylko siedzieć na kanapie.

JEŚLI PIJESZ ALKOHOL NIECH TO BĘDZIE CZERWONE WINO

Podczas studiów, zdarzało mi się pić różne alkohole. W zdecydowanej większości było to piwo. Nie przepadałam za winem, a już na pewno nie za tym wytrawnym.

Jednak wystarczył miesiąc we Włoszech i moje „alkoholowe” gusta i nawyki uległy całkowitej przemianie. Pokochałam czerwone wino. I to na dodatek to wytrawne i półwytrawne.

Nie wiem jak to jest naprawdę, ale wierzę w to (całą sobą!), że czerwone wino jest zdrowe i faktycznie przyspiesza proces trawienia. Oczywiście nie mówimy tutaj o całej butelce. Jednak moim zdaniem, po zjedzonej pizzy, lampka bądź dwie mogą więcej pomóc niż zaszkodzić!

JEDZ PIZZĘ, KTÓRA JEST ZROBIONA Z DOBREJ JAKOŚCI SKŁADNIKÓW

To jest bardzo ważne. Jeśli jesz „polską” pizzę, z dużą liczbą dodatków, z sosem czosnkowym na majonezie, na wątpliwej jakości cieście, to powyższe „rady” zapewne nic Ci nie dadzą.

Moim zdaniem włoska pizza, na bazie świeżych pomidorów, gdzie do ciasta używa się specjalnej, wysokiej jakości mąki, mozzarelli, polana zdrową oliwą – to samo zdrowie! A jeśli jeszcze dodamy do tego rukoli?! To już prawie, jak sałatka!

Pizza w Positano

UNIKAJ SŁODYCZY

Gluten albo słodycze. Tak mi się wydaje. Ja wybrałam pizzę. Nie mam potrzeby jedzenia słodyczy. Bardzo rzadko (max. raz na rok) kupię sama z siebie tabliczkę czekolady. Bardziej preferuję dobre ciasta, ale i tak rzadko zdarza mi się na nie skusić.

Tak samo sytuacja wygląda z kolorowymi/gazowanymi napojami. Nie piję soków (chyba że jednodniowe), fanty, coli, czy sprite. Colę zdarza mi się wypić w wakacje, gdy jest gorąco, albo następnego dnia rano po imprezie. Na co dzień unikam takich rozwiązań.

Sytuacja ma się inaczej z lodami. We Włoszech są tak pyszne, że naprawdę ciężko z nich zrezygnować. Ale przecież podobno lody nie tuczą… ? 😉

BĄDŹ SZCZĘŚLIWY

Taki niby oczywisty punkt, a jednak niekoniecznie się do niego stosujemy. Rób to, co kochasz. Spotykaj się z ludźmi, z którymi lubisz spędzać czas. Ciesz się z małych rzeczy – np. takich, jak pyszna pizza! Nie potrafię wytłumaczyć dlaczego, ale myślę, że ma to  wpływ na nasze samopoczucie, a co za tym idzie – mniejszą ilość stresu i ładniejszą figurę.

Pizzagirlpatrol w Fiesole

Artykuł traktujcie z dystansem i przymrużeniem oka… 🙂 Nikogo nie namawiam do stosowania się do powyższych „porad” oraz nie gwarantuję, że w Waszym przypadku to też zadziała!

Musicie odnaleźć swój własny sposób na to jak jeść pizzę parę razy w tygodniu i nie przytyć! Może macie jakieś swoje, sprawdzone sposoby? Dajcie znać w komentarzu!

Jeśli spodobał się Wam ten artykuł, koniecznie zaobserwujcie mój Fanpejdz oraz profil na Instagramie, gdzie naprawdę dużo się dzieje! 

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

Neapol leży na południu Włoch. Wrocław leży na południu Polski. Przypadek?🤔 Nie sądzę! Jak tak dalej pójdzie i w tak błyskawicznym tempie💫 będą się otwierać coraz to nowsze restauracje serwujące pyszną włoską pizzę we Wrocławiu🔥, to jeszcze trochę i to miasto zacznie konkurować z Neapolem o miano stolicy pizzy.😂 Rok temu przeprowadziłam się do Wrocławia, głównie ze względu na pracę i pozytywną energię jaka bije od tego pięknego miasta.🌈 Nie spodziewałam się, że w międzyczasie pojawi się inny, ważniejszy, bardziej osobisty powód🙊, czyli tak nieprzyzwoicie duża ilość pysznej pizzy przypadająca na każdego mieszkańca Wrocławia!🙆‍♀️ Tym krótkim wstępem chciałam oznajmić😋, że jakiś czas temu otworzyła się nowa restauracja – @oliwa_i_ogien , gdzie zjecie naprawdę dobrą pizzę neapolitańska!😏 Póki co byłam tam tylko jeden raz wiec nie będę pospiesznie wydawać żadnej konkretnej oceny.😜Jednak zapowiada się bardzo dobrze!🙃Byliście? Jedliście?🍕#pizzagirlpatrol #pizzatime #pizza #pizzalover #pizzagram #pizzaislife #pizzaislove #mniam #pycha #italianfoodporn #queenmargheritapizza #margherita #neapolitanpizza #pizzaneapolitańska #wroclaw #wroclove #wrocław #yummy #italianfood

Post udostępniony przez Pizzalover (@pizzagirl.patrol)

Share: