Dlaczego warto wyjechać na praktyki z Erasmusa?

przez Pizza Girl Patrol
8 komentarzy

PRAKTYKI ERASMUS

Być może jesteście studentami, ale jeszcze nigdy nie studiowaliście ani nie pracowaliście zagranicą. Być może chcielibyście, ale macie jakieś obawy, nie wiecie czy to dla was, czy warto albo boicie się, że proces składania papierów na praktyki Erasmus jest zbyt skomplikowany i was przerośnie. Postanowiłam napisać ten tekst, żeby wam trochę to wszystko przybliżyć oraz opisać moje odczucia sprzed wyjazdu i tuż po. 

OBAWY I WĄTPLIWOŚCI

Rok 2016 nie był dla mnie łatwy. Przede wszystkim ze względu na świadomość o zbliżającym się końcu beztroskiego czasu jakim są studia i spływającej na mnie pomału odpowiedzialności za siebie, własne życie i to jak będzie ono wyglądać. Zdałam sobie sprawę, że jeśli teraz nie zrobię tego, o czym zawsze marzyłam, być może już nigdy nie uda mi się odważyć i sięgnąć po to, czego pragnę.

Przyznam się szczerze, że trochę się zasiedziałam Polsce. Właściwie wszystko dobrze mi się układało na każdej płaszczyźnie. Było mi tak dobrze i bezpiecznie. Jednak moja dusza poszukiwacza i marzyciela najwyraźniej prosiła się o coś więcej. O przygodę? Szczerze mówiąc, sama nie wiem. Czułam, że coś mi ucieka. Zawsze uczyłam się języków, dużo podróżowałam, a jednak z jakiegoś powodu przystopowałam. Miałam dużo wątpliwości, ale jednocześnie wiedziałam, że muszę wyjechać. 

OGARNIANIE WSZYSTKIEGO

Praktyki Erazmus w Madrycie, Pałac Królewski

W skrócie – to był bardzo ciężki proces. Przede wszystkim dlatego, że mój chłopak w ramach praktyk IAESTE dostał (teoretycznie) staż w Madrycie  więc szukałam pracy specjalnie w tym mieście. Graniczyło to z cudem i wydawało się być właściwie niemożliwe. Nie znałam hiszpańskiego, a w mojej dziedzinie (marketing) raczej wszędzie był on wymagany (dodatkowo oprócz zaawansowanego angielskiego). Jednak jakimś cudem, naprawdę nie wiem jak, po rozesłaniu około 80 CV jedna firma odezwała się do mnie.

Umówiliśmy się na rozmowę poprzez SKYPE. Za pierwszym razem zapomnieli zadzwonić, za drugim razem interview doszedł do skutku. Nie rozmawialiśmy długo, a ja tak naprawdę, wbrew wcześniejszym obawom, nie musiałam wcale dużo mówić. Kazali mi się przedstawić, opowiedzieć o sobie, co studiuję, na którym roku jestem, czy mam jakieś doświadczenie, czym się interesuję itp.

Następnie opowiedzieli mi o szczegółach pracy, czyli jakie byłyby moje obowiązki, ile godzin pracowałabym itd. Po paru dniach dostałam pozytywną decyzję, a to oznaczało, że spędzę wakacje w Madrycie! Wydawało mi się to takie idealne, trochę nierealne, ale to już była czekająca na mnie przyszłość.

W międzyczasie jednak okazało się, że cały mój wysiłek włożony w znalezienie praktyk akurat w Madrycie nie był konieczny. Organizacja, poprzez którą mój chłopak miał jechać na staż bardzo delikatnie mówiąc zamuliła. Nie wysłała jego papierów na czas. Pod koniec maja, kiedy mieliśmy już prawie wszystko przygotowane, okazało się, że niestety nie ma dla niego stażu w Madrycie. Nie będę już pisać o tym, jak bardzo niepoważnie nas potraktowano i jaka szkoda, że taka informacja pojawiła się tak późno. Poza tym kontakt z nimi był bardzo nieprzyjemny i trudny.

Mając na uwadze moje wcześniejsze obawy i niefajną „niespodziankę” po drodze, musiałam podjąć niełatwą decyzję. Wierzcie lub nie, ale intuicja mnie nigdy nie zawodzi, a podpowiadała mi bardzo mocno, że mam jechać. Kupiłam bilet i… 3 lipca wylądowałam na lotnisku Barajas w Madrycie.

Po podjęciu decyzji o wyjeździe nie myślałam więcej o tym jak to będzie, co mnie czeka – przecież i tak nie byłam w stanie sobie tego wyobrazić, a już odwrotu nie było. Pierwszy raz miałam żyć kompletnie sama daleko, zagranicą, bez znajomości języka, w wielkiej stolicy i do tego jeszcze pracować. Pocieszałam się, że jednak powiedzenie „życie jak w Madrycie” skądś się musiało wziąć, więc może nie będzie tak źle.

JESTEM W MADRYCIE

Praktyki Erazmus w Madrycie

Pierwsze dni, nie należały do najłatwiejszych. Nowi współlokatorzy byli mili, ale jednak mieli już swoje życie, znajomych. Na początku trochę narzekałam, w pracy czułam się nieswojo. Miałam nawet myśl, że może to idealny moment, żeby w końcu zadbać o swoją sylwetkę i zapisać się na siłownię.  Przecież i tak wieczorem nic mnie nie będzie rozpraszać, bo nie będę mieć znajomych. W końcu też znajdę czas na tworzenie muzyki, bo wieczory i tak pewnie będę spędzać samotnie w domu. W Madrycie? Ahhaaaaa……

NO DOBRA, ZACZYNA MI SIĘ PODOBAĆ

Właściwie to po tygodniu poszłam na pierwsze spotkanie ,z o ironio praktykantami z organizacji, która pokrzyżowała wakacyjne plany mi i mojemu chłopakowi. Na szczęście ich hiszpański oddział funkcjonował bez zarzutu. Tak naprawdę z ludźmi, których poznałam dzięki organizacji, spędziłam większość pobytu w Madrycie. I po pierwszej piątkowej imprezie zdałam sobie sprawę, że.. nie będę samotna, a wieczorami raczej nie będę budować tkanki mięśniowej, ani rozwijać umiejętności muzycznych.

Praktyki Erazmus w Madrycie, Retiro Park

PRACA I NOCNE ŻYCIE

W pracy coraz lepiej radziłam sobie z językiem, obowiązkami. Pozyskiwałam klientów dla firmy, zajmowałam się social media, analizą danych oraz pisaniem tekstów na bloga. Czułam, że się uczę i rozwijam. W mojej pracy środowisko było wielokulturowe i miałam coraz lepszy kontakt ze wszystkimi. Pracowałam od 9 do 18, później robiłam sobie drzemkę albo po prostu odpoczywałam.

Od 20,21 zaczynałam drugie życie – spędzałam czas w domu, siedząc i rozmawiając na balkonie ze współlokatorami, popijając winko i chłonąc piękne chwile (mieszkałam w centrum w naprawdę świetnym miejscu). Często też gdzieś wychodziliśmy, zwykle napić się ochładzającego „tinto de verano” (letnie wino) albo czegoś innego w jakimś ładnym miejscu, oglądając zachód słońca. Później długo spacerowaliśmy, rozmawialiśmy. Około 2,3 szłam spać i następnego dnia działo się dokładnie to samo.

Erazmus w Hiszpanii

Taki tryb życia był intensywny, jednak mi bardzo odpowiadał – uwielbiam magię nocy i to, gdy coś się dzieje. Ze względu na nieznośnie wysoką temperaturę w ciągu dnia, mieszkańcy Madrytu żyją w nocy i właśnie wtedy to miasto tętni życiem. W tamte wakacje spałam niewiele – ale byłam naprawdę szczęśliwa. Co prawda, rano przez braki w śnie wstawałam nieprzytomna, ale dwie kawki i wszystko wracało do normy.

Erazmus w Madrycie, Pizzagirlpatrol

LUDZIE

Poznałam ludzi dosłownie z całego świata. Naprawdę się tego nie spodziewałam. Z Meksyku, Ameryki, Brazylii, Dominikany, Chin, Włoch, Chorwacji, Turcji, Tajlandii.. Mogłabym wymieniać i wymieniać. Zawsze byłam tolerancyjna wobec innych kultur, ale po powrocie stałam się jeszcze bardziej. Zdałam sobie sprawę, że kolor skóry czy wiara nie mają znaczenia, bo jeśli ludzie nadają na tych samych falach, mają podobną energię, poczucie humoru –  to mimo wszelkich względnych różnic dogadają się ze sobą. Nie wiem czy miałam szczęście, czy po prostu trafiłam na dobrych ludzi, ale dosłownie wszyscy, których poznałam byli niezwykle interesujący i cudowni.

Przyjaciele z Erazmusa

PODRÓŻE

Wraz z hiszpańskim oddziałem Iaeste pojechałam na wycieczkę do Walencji, do której na pewno muszę wrócić jeszcze raz, żeby zobaczyć więcej. Wraz z koleżanką z pracy pojechałyśmy na weekend do pięknego Alicante. Jaki transport wybrałyśmy? W obu przypadkach hiszpański bla bla car, który bardzo polecam. Oprócz tego, spędziłam jeden dzień w miasteczkach położonych obok Madrytu – Segowii i Toledo.

Pizzagirlpatrol w WalencjiPraktyki Erazmus, wyjazd do SegoviiPizzagirlpatrol w Walencji

Alicante, wycieczka

CZAS WRACAĆ

Właściwie już od początku sierpnia czułam powrót wiszący w powietrzu. Wiedziałam, że jest mi tam wspaniale i nie chcę wracać do Polski. Chłonęłam wszystkie chwile dwa razy mocniej, ponieważ miałam świadomość, że mój czas i bajka dobiegają końca. Troszeczkę tęskniłam, ale nie na tyle, żeby już wracać.

Park Retiro, Madryt

CZY WARTO?!

Pokonałam swój strach, wyszłam totalnie ze swojej strefy komfortu, poznałam niesamowitych ludzi z całego świata, zawarłam prawdziwe przyjaźnie z osobami z różnych zakątków ziemi, pracowałam w zagranicznej firmie radząc sobie całkiem nieźle, doszlifowałam język angielski, podróżowałam, poszerzyłam swoje horyzonty, spędziłam niesamowite wieczory w przepięknych miejscach Madrytu, dzięki Hiszpanom nauczyłam się pełnej akceptacji siebie, luzu, dystansu, nieplanowania niczego i co najważniejsze, odkryłam, że OTWARTY UMYSŁ to jedno z najważniejszych słów jakie poznałam i cecha, która łączyła wszystkich ludzi, których tam spotkałam.

Chyba nie muszę odpowiadać czy warto?

Erazmus, Madryt, praktyki

NA SKRÓTY

Słuchajcie, proces rekrutacji na praktyki Erasmus+ wcale nie jest taki skomplikowany. Mało studentów decyduje się na staż zagraniczny, więc najprawdopodobniej dostaniecie dofinansowanie bez problemu. Musicie sami znaleźć firmę, której dziedzina jest powiązana z waszym kierunkiem studiów i następnie  przygotować learning agreement, który podpisze wam ta firma i odeśle z powrotem. Doczytajcie na stronie uczelni co trzeba zrobić więcej, zwykle jest to ogarnięcie ubezpieczenia.

Jak znaleźć firmę? Najlepiej poszukać jakichś lokalnych stron z ofertami pracy i rozesłać jak największą ilość CV jesteście w stanie. Jestem pewna, że któraś firma zainteresuje się z wami i zaprosi na rozmowę kwalifikacyjną przez Skype. Najlepiej, jeśli znajdziecie płatne praktyki. Ja niestety ze względu na brak znajomości hiszpańskiego nie mogłam przebierać w propozycjach współpracy i odbyłam bezpłatny staż, który niestety jest dość często oferowany studentom. Jednakże Madryt wbrew pozorom wcale nie jest tak drogi, a większość najpiękniejszych rzeczy (słońce, wspaniała pozytywna atmosfera i urocze miejsca) jest darmowa.

Jeśli chodzi o mieszkanie, znalazłam je poprzez którąś z grup na Facebooku, na zasadzie „szukam/wynajmę”. Miałam szczęście, że mieszkanie (czy istnieje, w jakim jest stanie) sprawdziła moja koleżanka, która akurat studiowała w tym mieście. W innym przypadku warto poprosić o zdjęcie dowodu właściciela.

A wy byliście kiedyś na stażu zagranicznym albo praktykach w ramach programu Erazmus? Jeśli tak, czy zmienił on coś w waszym życiu? Podzielcie się w komentarzach swoim doświadczeniem i przemyśleniami!

Zajrzyjcie do mojego Przewodnika po Florencji, który stworzyłam dzięki studiowaniu w ramach programu Erazmus.

I przede wszystkim dziękuję mojej kochanej uczelni, czyli Uniwersytetowi Ekonomicznemu w Poznaniu! To dzięki niemu miałam możliwość odbyć te niesamowite przygody! 🙂

Podobne wpisy

8 komentarzy

Blog podróżniczy NaWylocie.pl 05.02.2018 - 18:19

Skąd zatem łatka “orgasmusa”? 🙂

Odpowiedz
pizzagirlpatrol16 05.02.2018 - 19:05

Myślę, że praktyki i studia w ramach programu Erazmus znacznie się różnią od siebie, zwłaszcza jeśli chodzi o podejście do wyjazdu. Podczas praktyk nie masz aż tyle czasu na imprezowanie, bo jednak musisz wstawać codziennie rano do pracy, zostają weekendy.

Poza to zależy od Ciebie jak będziesz się bawił i spędzał czas, nieważne czy jesteś na Erazmusie czy studiujesz w swoim kraju. 🙂

Odpowiedz
Aga 21.02.2018 - 19:56

Jestem akurat na Erasmusie i wcześniej przez rok spędzałam dużo czasu wśród Erasmusów w Polsce. Myślę, że to zwyczajny zły stereotyp, który nie chce się odczepić od tych biednych studentów 🙂 Tak, jak i Ty, do tej pory spotkałam wiele niesamowitych osób z różnych krajów, chłonę kulturę, bawię się, ale i uczę, zwiedzam. Łatka idzie za ludźmi, bo to nie jest tak, że w innym kraju są oni niczym wyrwani z uwięzi. Pewne zachowania przywożą ze sobą, ot co. Erasmus super sprawa! Za rok marzę, żeby pojechać na Erasmusowe praktyki! Buźka 🙂

Odpowiedz
pizzagirlpatrol16 22.02.2018 - 23:57

Zgadzam się! Trzymam kciuki za praktyki! Buziaki 🙂

Odpowiedz
Asia 05.02.2018 - 18:19

Gdybym była młodsza, to bym chętnie pojechała na Erasmusa. Tymczasem teraz rozglądam się za jakimś projektem w Azji, by pojechać w ramach mojej pracy. Powoli nastawiam się na Chiny!

Odpowiedz
pizzagirlpatrol16 05.02.2018 - 19:06

Super! Mnie póki co nie ciągnie do Azji, ale kiedyś na pewno się tam wybiorę. 🙂

Odpowiedz
Dlaczego warto pojechać do Madrytu? 8 powodów. - Pizzagirlpatrol - blog o włoskiej pizzy, podróżach i street-arcie 08.06.2018 - 20:16

[…] lata temu pojechałam tam kompletnie przypadkowo na praktyki z marketingu (tutaj przeczytacie całą relację z pobytu). Byłam lekko zawiedziona, że nie odbędę ich we Włoszech. Dlatego na początku miałam trochę […]

Odpowiedz

Pozostaw komentarz

Strona korzysta z plików cookies. Więcej na temat plików cookies znajdziesz w polityce prywatności. Akceptuję Czytaj więcej