Gdzie smacznie zjeść w Rzymie? Mój przewodnik pysznych miejscach - pizza, lody, makarony

W Rzymie byłam już naprawdę wiele razy. Stolica Włoch słynie z niezwykłej historii, monumentalnych zabytków, a sam spacer po Wiecznym Mieście przenosi nas w zupełnie inną czasoprzestrzeń. Nie znam osoby, która chociaż raz w życiu nie chciałaby zobaczyć historycznego Koloseum, Forum Romanum czy jedynej w swoim rodzaju, magicznej Fontanny di Trevi!

Jednak tym razem pojechałam do Rzymu w kompletnie innym celu – kulinarnym! Zwykle zwiedzanie pochłaniało większość mojego czasu, a w efekcie brakowało mi sił i ochoty na “research” w kwestii jedzenia.

Dlatego przed tegorocznym wyjazdem przygotowałam spis wszystkich restauracji/barów, które pragnę odwiedzić i postanowiłam skupić się przede wszystkim na gastro-zwiedzaniu. A jako że Rzym da się zwiedzić “na piechotę”, ostatecznie udało mi się połączyć przyjemne (podziwianie zabytków) z pożytecznym (jedzeniem)!

W Rzymie spędziłam około dwie doby i poniższy gastro-przewodnik w 100% odzwierciedla mój plan wycieczki. Ja wróciłam zachwycona, więc Was również zachęcam do korzystania z moich porad/sugestii!

DZIEŃ I – ALE NAJPIERW ŚNIADANIE

Zanim zaczniecie eksplorować miasto, najpierw zjedzcie prawdziwe włoskie śniadanko, które dzięki sporej dawce cukru z pewnością doda wam energii.

Czym się ono charakteryzuje? Przede wszystkim znacznie różni się od tego, które znamy i praktykujemy w Polsce. Składa się najczęściej z cornetto (włoskiego croissanta) i cappuccino (Włosi piją je tylko przed południem!) albo caffe (oznaczającego intensywne espresso, a nie po prostu “kawę”).

Taki pyszny zestaw znajdziecie rano w każdym włoskim barze. Tym razem miałam dużo szczęścia, bo udało mi się aż dwa razy upolować świeżutkie cornetto z białą czekoladą! <3 Chyba nie muszę pisać jak smakowało?! Za cornetto nie powinniście zapłacić więcej niż 1 euro, a za cappuccino 1.30 euro.

PIZZA NA DRUGIE ŚNIADANIE?

Na drugie śniadanie postanowiłam wybrać się do słynnej i obecnie niezwykle popularnej pizzerii w Rzymie – Pizzarium Bonci, gdzie zjecie prawdziwie rzymską pizzę a pezzi, czyli pizzę na kawałki. Nie będę ukrywać – był to dla mnie jeden z głównych powodów wycieczki do Wiecznego Miasta! Chodzą słuchy, że serwują tam najlepszą pizzę w Rzymie. Nie jestem w stanie tego dokładnie zweryfikować (za mało czasu spędziłam w Rzymie), jednak jest to zdecydowanie jedna z najlepszych pizzerii w stolicy Włoch!

Lokal znajduje się zaraz nieopodal Watykanu, więc weźcie go pod uwagę podczas zwiedzania tej części miasta. Najlepiej wysiąść na przystanku metro – Cipro, a następnie iść przez 5 minut wzdłuż ulicy, aż ujrzymy tłum głodnych ludzi, prowadzący do niewielkiego Pizzarium, sprzedającego pizzę na kawałki. Na “odhaczenie” tego punktu zarezerwujcie sobie trochę więcej czasu – do Bonci prowadzą zwykle bardzo długie kolejki.

Przed wejściem do lokalu pobieracie numerek z maszyny i cierpliwie czekacie na swoją kolej. Byłam pod wielkim wrażeniem systemu numerkowego – coś takiego bardzo ułatwia życie i generalnie nie spodziewałam się tak niezwykle racjonalnego rozwiązania w chaotycznych Włoszech!

Jeśli chodzi o samą pizzę, to ciężko się zdecydować co wybrać – znajdziemy tam bardzo dużo nietypowych, niestandardowych propozycji. Osobiście polecam środkowe zestawienie ze zdjęcia – pizzę z pikantną kiełbaską Ndują, mozzarellą i ziemniakami. Niesamowite połączenie!

Pizza od Bonci jest lekka, chrupiąca, a świeżość składników zachwyca! Co prawda nie należy do najtańszych (za to pudełko pizzy zapłaciłam 20 euro), ale czego się nie robi dla pysznej pizzy?!

Następnym przystankiem będzie street-food w mojej ulubionej dzielnicy w Rzymie. Postanowiłam dotrzeć tam spacerkiem z Watykanu, po drodze mijając zamek i most Świętego Anioła, jednocześnie robiąc sobie małą przerwę na pizzę od Bonci.

KOLEJNY PRZYSTANEK – STREET FOOD NA TRASTEVERE

Idąc ciągle wzdłuż rzeki, dotrzecie do najbardziej klimatycznej dzielnicy w Rzymie – magicznego Zatybrza. Dlaczego tak bardzo ją lubię? Jest tam trochę mniej turystów, mnóstwo pięknych, malowniczych uliczek i przede wszystkim dużo oryginalnego street-artu. No i ceny w restauracjach są zdecydowanie niższe, niż w centrum Rzymu!

View this post on Instagram

PRZESZŁAM DALEJ!💥Mój blog znalazł się w pierwszej dziesiątce najlepszych twórców w kategorii kulinaria!🍴Bardzo się z tego cieszę i dziękuję wszystkim, którzy na mnie głosowali!🧡Teraz pozostaje tylko czekać i trzymać kciuki – z finałowej 10tki jury wybierze po 3 najlepsze blogi!✊ . W związku z tym, że w poprzednim tygodniu działo się naprawdę dużo🙉, mam małą obsuwę z publikacją na blogu gastro-poradnika po Rzymie.🍝 Postaram się go skończyć do końca tego tygodnia! . Poza tym zaczęłam wgłębiać się w historię i rodzaje rzymskiej pizzy, no i muszę Wam powiedzieć, że temat PIZZY jest totalnie fascynujący!😀 Nie macie pojęcia ile jeszcze jest do odkrycia!🙉🙉 Myślicie, że byłby to dobry temat na jakiś poważny doktorat?!🦄 Bo ja widzę, że muszę kiedyś te wszystkie informacje o pizzy🍕 zebrać i uporządkować, tak żeby przyszłe pokolenia miały z mojej wiedzy pożytek!🙉 Albo jakiś e-book, książka – czytalibyście coś takiego?🤪 . A na zdjęciach widzicie jedną z moich ulubionych dzielnic w Rzymie – mega klimatyczne Zatybrze/Trastevere.🧡 Oprócz pięknych uliczek, znajdziecie tam MNÓSTWO pięknego street-artu, za którym po prostu szaleję!💃 #pizzagirlpatrol #zatybrze #trastevereroma #romatrastevere #discoveringitaly #streetartitaly #italianstreets #podróżniczka #kochampodroze #blogpodróżniczy #bonci #travelgirlstyle #pizzaislife🍕 #rzymskiewakacje #romanholidays #pizzagirl

A post shared by Pizzablogger (@pizzagirl.patrol) on

Pierwszym gastronomicznym celem na Zatybrzu było spróbowanie rzymskiego Trapizzino. Wystarczy, że przejdziecie przez Ponte Sisto, a potem od razu przed Waszymi oczami ukaże się szaro-czerwony napis “Vineria Roma – Trapizzino”, oznaczający wejście do niedużego, bardzo wąskiego lokalu.

A co to jest to tajemnicze trapizzino? Nazwa ta wzięła się z połączenia dwóch słów – pizzy i tramezzino, czyli włoskiej kanapki w kształcie trójkąta. Trapizzino zostało wymyślone w 2008 roku przez rzymskiego pizzaiolo – Stefano Callegari, który postanowił w jednym daniu połączyć miłość do pizzy z tradycyjną kuchnią rzymską.

“Fundamentem” trapizzino jest trójkątna “kieszonka”, wykonana z charakterystycznego dla “pizzy bianca” ciasta, miękka w środku, chrupiąca na zewnątrz (btw. podobna najlepszą pizzę bianca w Rzymie można zjeść w Antico Forno Roscioli). Środek jest wypełniany klasykami kuchni rzymskiej i włoskiej, takimi jak np. polpette al sugo (klopsiki w sosie pomidorowym), pollo alla cacciatora (kurczak z ziołami, pomidorami, papryką i winem), czy parmigiana di melanzane (zapiekane bakłażany).

W lokalu spróbujecie też drugi rodzaj typowo rzymskiego street-foodu – suppli, które bardzo przypomina sycylijskie arancini. Samo słowo pochodzi z francuskiego “niespodzianka”, którą właśnie jest zwykle zagadkowe nadzienie suppli. Jest to smażona kulka, w środku wypełniona ryżem i w klasycznej wersji sosem pomidorowym z mozzarellą.

W ofercie znajdziecie też różne inne kompozycje przygotowane na dany dzień. Ja miałam okazję spróbować przepysznego “ajo e ojo”, które nawiązuje do kultowego makaronu “con aglio, olio e peperoncino” – z czosnkiem, oliwą i chilli. To było naprawdę przepyszne!

RISTORANTE CARLO MENTA, CZYLI JAK ZJEŚĆ PYSZNIE I TANIO

Kolejnym punktem gastronomicznym “do zdobycia” na Trastevere była restauracja Carlo Menta, gdzie postanowiłam spróbować typowo rzymskiego dania – makaronu Cacio e Pepe (7 euro).

Jest to makaron z grubo mielonym pieprzem i rzymskim serem Pecorino Romano. Mogłoby się wydawać, że taki makaron to nic specjalnego… Nic bardziej mylnego! Po raz kolejny sprawdza się reguła odnosząca się również do włoskiej pizzy: im mniej składników, tym lepiej i przede wszystkim smaczniej!

W restauracji znajduje się dużo miejsca – zarówno w środku jak i na zewnątrz, a ceny są naprawdę niskie. “Na oko” pizza, którą tam serwują nie wyglądała najlepiej, lasagne (5 euro), którą zamówiła koleżanka smakowała tak sobie, natomiast tiramisu (3 euro) było przepyszne. Lampka wina już od 2 euro!

A NA KOLACJĘ CARBONARA – DA FRANCESCO

Pierwotnie miałam wybrać się na kolację do polecanej przez wiele osób Enoteca Corsi, która niestety okazała się być zamknięta w soboty. Dlatego pamiętajcie o tym, żeby przed pójściem do restauracji we Włoszech ZAWSZE wcześniej sprawdzić w jakich godzinach jest czynna. Większość lokali robi sobie przerwę między 15 a 18/19 albo jest zamknięta w nietypowe dla nas dni (np. właśnie sobotę). A poza tym, jak będziecie mieć okazję to sprawdźcie co serwuje Enoteca Corsi. 🙂

W zamian za to udałam się do restauracji Da Francesco, która znajduje się w bardzo klimatycznej okolicy, nieopodal Piazza Navona. Zjadłam tam najlepszą Carbonarę w swoim życiu!

Prawdziwa, rzymska Carbonara NIE zawiera śmietany, a do jej przyrządzenia potrzeba jedynie jajek (żółtek), sera Pecorino, guanciale (wieprzowe podgardle z przyprawami) i pieprzu.

W Da Francesco spróbujecie typowo rzymskich potraw, makaronów oraz okrągłą pizzę na cieniutkim, chrupiącym cieście.  

A GDZIE NA NAJLEPSZE LODY W RZYMIE?

A kiedy po tym całym dniu pełnym kulinarnych atrakcji wyruszyłyśmy w stronę stacji metra, pomału zmierzając do domu, NAGLE na naszej drodze stanęła lodziarnia, o której słyszałam naprawdę WIELE dobrego. Przypadek? Nie sądzę!

I choć nie spodziewałam się, że jeszcze uda mi się cokolwiek zmieścić w żołądku, to przecież lody należą do zupełnie innej kategorii, prawda?! A lodziarnia, o której mowa, to oczywiście o Giolitti! Bardzo ją polecam, duży wybór smaków i lody są naprawdę przepyszne.

A jeśli chcielibyście odkryć więcej miejsc z pysznymi lodami, to zajrzyjcie na bloga Magdy (Italia Poza Szlakiem), gdzie dzieli się swoimi 23 sprawdzonymi adresami rzymskich lodziarni!

DZIEŃ II – TIME TO SAY GOODBYE

Od rodowitych Rzymian dowiedziałam się, że prawdziwa rzymska pizza nazywa się pinsa i znacznie różni się od pizzy neapolitańskiej (w wyróżnionych Stories znajdziecie całą relację z Rzymu!). Charakteryzuje ją owalny kształt i dość grube, ale lekkostrawne, mocno napowietrzone ciasto.

Jednak w Rzymie można wyróżnić dużo więcej “wariacji” na temat pizzy. Oprócz pizzy a pezzi i klasycznej pinsy (wkrótce powstanie wpis o pizzy w Rzymie, w którym wszystko wyjaśnię!), w wielu miejscach zjemy pizze tonde (okrągłe) przygotowane w stylu rzymskim. Charakteryzuje je bardzo cienkie, chrupiące ciasto oraz równie chrupiący, ledwo widoczny rant. Nie jest to mój ulubiony typ włoskiej pizzy, ale nie będę ukrywać, że właśnie z taką pizzą zawsze kojarzył mi się Rzym!

EMMA PIZZERIA

W poszukiwaniu takiej pizzy, trochę przypadkowo trafiłam do Pizzerii Emma, znajdującej się niedaleko Campo dei Fiori. W menu znajdziecie różnego rodzaju przystawki, suppli, makarony, rzymskie dania i oczywiście pizze rosse (z sosem pomidorowym) i bianche (bez sosu pomidorowego). Ja zdecydowałam się zamówić coś innego, niż zwykle – pizzę bianca z mozzarellą i kwiatami cukinii (9 euro).

Jakość składników jest na naprawdę wysokim poziomie. Zapewne dlatego, że restauracja współpracuje ze słynnym Pierluigi Roscioli (jednym z guru rzymskiej pizzy), który pomógł Emmie stworzyć przepis na ciasto, a dodatki na pizzę pochodzą ze słynnej Salumeria Roscioli, co jedynie potwierdza ich wysoką jakość. Za mało czasu spędziłam w Rzymie, żeby stwierdzić, gdzie serwują najlepszą rzymską pizzę w tym stylu, ale kompozycja z Emmy spełniła moje oczekiwania!

NAJLEPSZA KAWA W RZYMIE – TAZZA D’ORO

A co musi zrobić każdy Włoch po posiłku? Wypić kawę! A od rodowitych Rzymian dowiedziałam się, że najlepszą znajdziemy w historycznym La Casa Del Caffe Tazza D’oro (założonej już w 1946 roku), znajdującej się tuż obok historycznego Panteonu!

My wypiliśmy po aromatycznym espresso w pośpiechu, ale Wam polecam spróbować czegoś innego –  miejsce to słynie z przepysznej granity o smaku kawowym z bitą śmietaną (granita di caffè con panna). Koniecznie wypróbujcie i dajcie znać!

POMPI I NAJLEPSZE TIRAMISU W RZYMIE

Nasi przyjaciele z Włoch powiedzieli, że nie wyjedziemy z Rzymu (co zaczęło się stawać całkiem prawdopodobne, bo miałyśmy coraz mniej czasu do odlotu samolotu), dopóki nie spróbujemy najlepszego tiramisu w mieście! Dlatego szybko udaliśmy się w stronę Piazza Re di Roma, obok którego znajduje się słynne POMPI.

I muszę przyznać rację, tiramisu’ z Pompi jest naprawdę przepyszne! Oprócz klasycznej kompozycji, możecie je jeszcze spróbować w kilku innych smakach – bananowym, truskawkowym, orzechowym, pistacjowym. Jest to też świetny pomysł na prezent! Deser zapakowany jest w mały kartonik, który nadaje się idealnie do zabrania w podróż!

Więcej porad o Włoszech znajdziecie tutaj. Na moim INSTAGRAMIE w wyróżnionych STORIES znajdziecie całą relację z Rzymu (filmiki, zdjęcia, kulisy wycieczki, niepublikowane tutaj materiały). Koniecznie tam zajrzyjcie tam, jeśli marzy Wam się natychmiastowa teleportacja do Wiecznego Miasta!

A wy co dobrego jedliście w Rzymie? Dajcie znać w komentarzu i udostępnijcie ten artykuł, jeśli Wam się podobał!

Share: