przepiękny widok na Vallettę z Silemy

ZIMOWA MALTA

Wycieczka na Maltę była bardzo spontanicznym pomysłem. Wyspa ta nigdy nie była na szczycie moich podróżniczych marzeń. Jednak to ceny biletów na Maltę podjęły za mnie same decyzję. A dokładniej wyprzedaż biletów Ryianair’a z okazji Black Friday! Zapłaciłam za nie jedynie 148,5 zł w dwie strony. Dodatkowo, były to bezpośrednie loty z Wrocławia, więc nie musiałam tracić czasu i pieniędzy na to, żeby dostać się na lotnisko do jakiegoś innego miasta.

Nawet jeśli bardziej marzyły mi się inne kierunki, Malta była najrozsądniejszą opcją. Miałam pewne obawy co do tego, czy ten wyjazd na pewno jest dobrym pomysłem – zastanawiałam się jaka pogoda przywita nas w styczniu. W końcu Malta jest malutką, bardzo wietrzną wysepką, a styczeń jest najchłodniejszym miesiącem na niej. Zastanawiałam się, czy po paru miesiącach ciemności w Polsce, w końcu ujrzę na Malcie moje ukochane słońce, za którym tak bardzo tęskniłam?

NOCLEG – GZIRA I SLIEMA

Noclegów szukam najczęściej na stronie airbnb. Zapewne wielu z Was będzie się zastanawiać, w której części wyspy najlepiej się zatrzymać. Na początku bardzo chciałam znaleźć nocleg w Valletcie – w końcu to stolica Malty i powinna być teoretycznie  najlepszym rozwiązaniem.

Na szczęście nie udało mi się tam znaleźć żadnej sensownej opcji, więc zaczęłam szukać czegoś w okolicy. Dużo osób polecało mi miasteczka: Gzira i Sliema, które są oddalone od Valetty jedynie o 6-8 km (czyli jakieś 15 minut autobusem). Lokalizacja ta okazała się strzałem w 10tkę! Zatrzymałyśmy się w miasteczku Gzira i byłyśmy bardzo zadowolone. Ostatecznie zamiast jednego pokoju, miałyśmy aż dwa (czyli całe piętro) + taras. Gospodarz mieszkał piętro niżej i okazał się być naprawdę przemiłym człowiekiem.

Nie wiem jak jest w sezonie, ale w styczniu wieczorami nie działo się zbyt wiele w Valletcie, natomiast Gzira i Sliema tętniły życiem. Znajduje się tam dużo barów, restauracji, spaceruje dużo Maltańczyków i przyjezdnych. Na piechotę (około 20 minut) można dotrzeć do imprezowej części miasta – St Julian’s.

Poza tym to właśnie z Sliemy maluje się najpiękniejszy, znany Wam ze wszystkich pocztówek widok na Valettę.

JAK PODRÓŻOWAĆ PO MALCIE?

Malta jest bardzo dobrze skomunikowana. Autobusem dostaniecie się praktycznie wszędzie. Jednak nie jest to rozwiązanie idealne. Autobusy jeżdżą bardzo okrężnymi trasami i nie za bardzo trzymają się rozkładu jazdy. Jeden przejazd kosztuje 1,50 euro zimą, 2 euro latem (od połowy czerwca do połowy października) i jest ważny przez 2 godziny.

Jeśli planujecie dużo jeździć po wyspie, polecam Wam zakup karty “Explore”, która kosztuje 21 euro, jest ważna przez kolejne 7 dni i w jej cenie możecie jeździć autobusem nieograniczoną liczbę razy (zarówno w dzień i w nocy, po Malcie i Gozo).

Kartę należy odbić od razu po wejściu do autobusu w automacie znajdującym się przy kierowcy.

Z lotniska dostaniecie się do Valletty autobusem 71, 72, X4 – zajmie to Wam około 25 minut.

Inną, bardziej komfortową opcją będzie wypożyczenie auta – pamiętajcie jednak, że na Malcie panuje ruch lewostronny!

POGODA W STYCZNIU NA MALCIE

Zastanawiacie się pewnie jakiej pogody spodziewać się w styczniu na Malcie. Już Wam mówię: zdecydowanie lepszej, niż w Polsce! Oczywiście nie oczekujmy typowo letnich temperatur, które znajdziemy chyba tylko na Wyspach Kanaryjskich o tej porze roku w Europie. Jednak wiosenna pogoda brzmi już nie najgorzej, prawda? 😉

Niestety, podczas naszego 4-dniowego pobytu przez 2 dni intensywnie padał deszcz, a w pozostałe świeciło piękne słońce (tylko w dzień przyjazdu i wyjazdu). Podobno mówi się, że styczeń i luty to najgorsze miesiące w roku na Malcie… Tak też pewnie powiedzą Maltańczycy. Jednak z mojej, polskiej perspektywy, wcale nie było tak źle!

Nawet w te deszczowe dni nie było aż tak bardzo zimno (chyba że wieczorami), a poza tym powinniście wiedzieć, że te opady deszczu mają zbawienny wpływ na maltańską naturę. Właśnie dzięki nim, zimą wszystko rozkwita i jest bajecznie zielono. A ja bardzo potrzebowałam takich widoków! Poza tym nie wiem dlaczego tak mało się o tym mówi w kontekście Malty, ale oprócz zachwycających barw natury, na Wyspie znajduje się…

Wspaniała architektura – kolorowe drzwi i werandy

O wspaniałej architekturze i zabytkach mówi się dużo, ale dlaczego właściwie na żadnym blogu, w żadnej widzianej przeze mnie relacji nikt nie wspomniał o tych przeuroczych, drzwiach i werandach, które można podziwiać prawie we wszystkich kolorach tęczy?!

Zawsze marzyłam o tym, żeby pojechać i zobaczyć dzielnicę Notting Hill w Londynie, a po wycieczce na Maltę okazało się, że już wcale nie muszę się z tym spieszyć! Za każdym rogiem kryje się jakieś małe Notting Hill. Instagramerzy, na Malcie będziecie mieć ręce pełne roboty. Spójrzcie sami!

CO ZOBACZYĆ NA MALCIE?

Ze względu na nienajlepszą pogodę, nie udało nam się popłynąć na słynne i piękne Gozo, czy Blue Lagune wraz z Comino. A szkoda, bo zdjęcia stamtąd wyglądają zachwycająco!

Musiałyśmy też odpuścić większość zaplanowanych wcześniej atrakcji (i zastąpić je jedzeniem pizzy!). Jednak jest parę miejsc, które udało mi się zobaczyć i chciałabym Wam je polecić. Mimo wszystko, styczeń jest cudowną porą na zwiedzanie Malty. Jeśli traficie na trochę lepszą pogodę, niż ja, będzie wspaniale.

VALLETTA

Cudownie jest zgubić się w wąskich i niezwykle klimatycznych uliczkach stolicy Malty. Jej stare, historyczne mury robią ogromne wrażenie. W końcu nie bez powodu wpisano Valettę na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Stolica Malty jest niewielka, więc zwiedzenie jej zajmuje niewiele czasu. Dlatego nie ma sensu się spieszyć – wczujcie się w jej starożytny klimat i podziwiajcie niesamowitą architekturę, która zachwyca na każdym kroku! I niech Was nie zdziwi widok czerwonych, typowo angielskich budek telefonicznych stojących na tle monumentalnych budowli, kościołów. Na Malcie włoskie akcenty regularnie przeplatają się z angielskimi.

Zaraz po wyjściu z autobusu ujrzycie słynną Fontannę Trytona, a tuż za nią Bramę Miejską. Idąc cały czas prosto traficie na najsłynniejszą w Valletcie ulicę Republiki.

My, zaraz po przejściu przez Bramę Miejską, lekko zboczyłyśmy z głównej trasy, idąc od razu na lewo. W ten sposób trafiłyśmy do Hasting Gardens, które choć wcale nie są żadną z głównych atrakcji w stolicy Malty, bardzo się nam spodobały. Na pewno można tam z powodzeniem odpocząć od tłumów turystów.

Przygotujcie się też na mały fitness. Valletta przypomina w pewien sposób Lizbonę – w obu miasteczkach zwiedzanie może nas bardzo zmęczyć. Wynika to z ich wysokiego położenia – w wielu sytuacjach musimy włożyć dużo wysiłku we wspinanie się do góry po niezwykle stromych uliczkach.

Warto jest też udać się do prawdopodobnie najpiękniejszego miejsca w Valletcie, czyli Upper and Lower Barrakka Gardens – niezwykle urokliwych ogrodów. Byłyśmy w Lower Barrakka Gardens, ale ze względu na późną porę niestety nie udało nam się trafić do Upper Barrakka Gardens, z których podobno rozpościera się niesamowity widok na trzy miasta: Vittoriosa (Birgu), Cospicua (Bormla) i Senglea (Isla). Koniecznie tam pójdźcie!

GZIRA I SLIEMA

Oprócz tego, że są “sypialnią” Malty, znajduje się tam duża liczba barów i restauracji, a z samej Sliemy rozpościera się najpiękniejszy widok na Vallettę. Jeśli lubicie lekko hipsterskie klimaty z alternatywną muzyką, to w Gzirze znajduje się bardzo ciekawy, klimatyczny bar – Funky Monkey (choć podobno w jego miejscu ma zostać wybudowany hotel).

MDINA I RABAT

Mdina jest dawną stolicą Malty i nazywana jest Cichym Miastem. Dotrzemy do niej autobusem – należy wysiąść na przystanku Rabat. W miasteczku znajdziemy wiele tabliczek informujących o zachowaniu ciszy. Podobno w sezonie można tu spotkać tłumy turystów, natomiast w styczniu było tam bardzo spokojnie.

Spacer po Mdinie gwarantuje nam teleportację do bardzo odległych czasów. Po raz kolejny na Malcie zachwyciła mnie wspaniała architektura, przepiękne uliczki i niezwykły, tajemniczy klimat.

Miasteczko Rabat znajduje się na zewnątrz Mdiny i warto jest udać się tam na krótki spacer po niezwykle barwnych, pełnych przepięknych roślin uliczkach.

MARSAXLOKK

Jest to kolejny miejsce rodem z pocztówek, jedna z wizytówek Malty. Marsaxlokk to rybacka wioska, w której możemy podziwiać charakterystyczne, maltańskie łodzie, nazywane Luzzu. Każda z nich jest ozdobiona okiem Ozyrysa, które ma chronić rybaka przed zatonięciem. W styczniu nie było prawie nikogo w Marsaxlokk, więc miałyśmy miasteczko całe dla siebie. 🙂

A wy byliście kiedyś na Malcie zimą? Jak Wam się podobało? Co jeszcze warto zobaczyć na tej pięknej wyspie? 😉

GDZIE ZJEŚĆ PYSZNĄ PIZZĄ?! Sprawdźcie ten artykuł.

Koniecznie zaobserwujcie mój Instagram, żeby być na bieżąco z moimi podróżami szlakiem pysznej pizzy!

Share: