Widok na Lizbonę

Kiedy podróżuję, miejsce moich wszystkich negatywnych emocji, które towarzyszą mi w codziennej rutynie (strach, lęk, niepewność, złość, niezadowolenie z siebie), zastępuje słodka ekscytacja.

Codzienność jest okropnie przewidywalna, każdy dzień mamy zaplanowany skrzętnie od rana do wieczora. Nie ma w niej miejsca na przygodę, na coś co mogłoby zaburzyć nudny, powtarzalny plan. Taki tryb życia prowadzi wiele osób do poczucia bezsensu, smutku, powolnego zapominania o tym co jest naprawdę ważne, a co najgorsze – w ostatecznym etapie do przyzwyczajenia i akceptacji „bezpiecznej i pewnej” monotonii. Z moich doświadczeń efektem tego jest wieczne niezadowolenie z własnego życia.

Dlaczego tak rzadko decydujemy się podejmować ryzyko? Czy boimy się spełnić marzenia i w efekcie napić się „przysłowiowego szampana”?

Patrzę na ludzi, którzy mnie na co dzień otaczają. Każdy narzeka. Nie wiem czy jestem w stanie znaleźć osoby, które mają w ogóle jakąś pasję i opowiedzą mi o niej z wypiekami na twarzy. Nie ma na to czasu, jesteśmy za starzy. Mamy 25 lat, a mentalnie 70. Wraz ze skończeniem studiów i nadejściem dorosłości, urządziliśmy uroczysty pogrzeb naszej młodości. Każdy pragnie bezpieczeństwa, stabilizacji i kasy. Kasy, kredytu, ładnego mieszkania. Psa. Markowych ciuchów. Ciagle w pogoni za czymś innym.

Wielu osobom nie podoba się to jak żyją. Jednak brną w to dalej. W końcu mamy 25 lat i musimy być poważnymi ludźmi! Nie ma już miejsca na wygłupy, zabawę, żarty czy beztroskę. Teraz są ważniejsze rzeczy na głowie!

A ja się pytam, kiedy ostatnio czuliście, że żyjecie? Kiedy czuliście takie miłe ciepło gdzieś tam w środku, a Wasz umysł nie był zawalony miliardem myśli i zmartwień?

Moją medytacją są podróże. Gdy zmieniam otoczenie, podziwiam nowe krajobrazy, poznaję kompletnie ode mnie innych ludzi, mój umysł się otwiera i oczyszcza. Moje horyzonty się poszerzają, staję się dużo bardziej wyrozumiała – w końcu nie muszę wszystkiego zawsze rozumieć.


Musisz podjąć decyzję. Chcesz podjąć ryzyko, którego skutkiem ubocznym będzie szczęście, czy wolisz schować się pod ciepłym kocem, z netflixem na ekranie, ulubionym kubkiem z Ikei i na zawsze pozostać w swojej dobrze już znanej strefie komfortu, która daje Ci bezpieczeństwo – niekoniecznie szczęście? Wybór należy do Ciebie.

Dokąd tak pędzisz? Wiesz chociaż?

Share: