Aosta we Włoszech

WIELKANOC

W zeszłym roku żyłam sobie z dala od rodziny i przyjaciół na erazmusowskiej emigracji. W związku z tym moi rodzice wpadli na genialny pomysł – a może byśmy tak spędzili Wielkanoc w Mediolanie i odwiedzili rodzinę mieszkającą nieopodal w Aoście? 

Jak się możecie domyślić, nie trzeba było mnie specjalnie przekonywać do tego pomysłu. Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy i rano 14 kwietnia wsiadłam do Flixbusa we Florencji. Po około 4 godzinach znalazłam się w Mediolanie. O tym co tam warto zobaczyć i gdzie zjeść najlepszą pizzę (która różni się totalnie od naszego wyobrażenia na temat włoskiej pizzy) opisałam już w tym artykule.

JAK SIĘ DOSTAĆ DO AOSTY?

Najlepiej jak znajdziecie jakiś tani lot do Mediolanu – z tym nie powinniście mieć problemu, ponieważ jest ich mnóstwo! Jeśli mieszkacie w zachodniej części Polski – warto skontrolować loty z Berlina, ponieważ można znaleźć naprawdę świetne okazje.

Moi rodzice przyjechali z Polski autem, więc podróż autostradą zajęła nam jakieś 2 godziny. Jeśli nie jesteście mobilni, to nic nie szkodzi – za zaledwie 33 zł dostaniecie się Flixbusem do Aosty. Wycieczka potrwa około 3 godziny. Wybór należy do was!

AOSTA – GÓRSKI RAJ 

Szybkie pytanie: kochacie góry? Jeśli tak, to jak to możliwe, że jeszcze Was nie było w Aoście?!

Dolina Aosty zdecydowanie zapiera dech w piersiach. Kiedy jedziesz autostradą i dookoła jest tyle pięknych widoków, że nie jesteś w stanie oderwać od nich wzroku ani na sekundę – wiesz, że jesteś we Włoszech.

Autostradą do Aosty

Dosłownie całą trasę Mediolan – Aosta nos miałam przylepiony do szyby i zastanawiałam się tylko, z której strony podziwiać. 

Góry wzbudzają we mnie szczególne emocje. Jako że jestem dziewczyną znad morza, nie miałam w życiu zbyt wielu okazji, żeby przebywać w górskich miejscowościach. Skoro małe góry działają na mnie ekscytująco, to wyobraźcie sobie co czuję widząc coś takiego.

Góry w Aoście

Z Aosty jest już naprawdę blisko do Francji i przy dobrych warunkach pogodowych możecie podziwiać najwyższy szczyt w Europie, czyli nic innego jak słynne Mont Blanc!

A MOŻE NA NARTY?

Nie będę kłamać – nie jestem fanką zimy i niespecjalnie jeżdżę na nartach. Chyba jedyną motywacją, żeby znaleźć się na szczycie mogłaby być dla mnie wizja pysznego Aperolka i pizzy, czekające na mnie na górze. Może ktoś kiedyś zastawi na mnie taką pułapkę i w ten sposób zaciągnie na górę!

Jednak wiem, że są wśród Was tacy, co lubią tę formę sportu i szukają miejsc, gdzie można by pośmigać na nartach czy snowboardzie. Jeśli tak, mam dla was dobrą wiadomość! Pila jest jednym z większym ośrodków narciarskich w okolicy. Dostaniecie się tam kolejką linową z Aosty i zajmie wam to około 20 min. Więcej informacji znajdziecie tutaj. Podobno latem też warto się tam wybrać ze względu na zapierające dech w piersiach widoki!

AOSTA – MAŁY RZYM

Aosta - mały Rzym

Wiecie, że to Rzymianie wybudowali Aostę? Jest wiele miejsc, które potwierdzają ten fakt – wystarczy spojrzeć na liczne bramy wjazdowe, mury miasta oraz teatr rzymski, który znajduje się w samym centrum.

Pizzagirlpatrol w Aoście

COURMAYEUR

Wycieczkę do Courmayeur uznałabym za jedno z MUST-DO podczas pobytu w Aoście. Miasteczko położone jest na wysokości 2755 m, oddalone jest o zaledwie 35 km od Aosty i rozpościerają się z niego przepiękne widoki, zwłaszcza na Mont Blanc. Najlepiej dostać się tam autem (być może to jedyne rozwiązanie).

Mont Blanc w Courmayeur

PIZZATIME

Kiedy już ochłonęłam po świętach i jakimś cudem udało mi się wywołać “głód” po tych wszystkich pysznych włoskich daniach, wiedziałam, że przed wyjazdem czeka mnie jeszcze jedna rzecz, a dokładniej – spróbowanie miejscowej pizzy!

We Włoszech tak to już jest – co region, to inne upodobania kulinarne. W górzystej Aoście Włosi lubią pizzę na raczej delikatnym, cienkim i chrupiącym spodzie. Taką właśnie dostałam w pizzerii Moderna, która została mi została polecona przez moją włoską rodzinę.

Lokal jest bardzo duży, dwupiętrowy i wypełniony pizzalovers po brzegi. Oczywiście zamówiłam pizzę z salami (6 euro), a do tego wzięliśmy 0,5 l wina (4,50 euro). Pizza była bardzo smaczna, choć na pewno nie najlepsza w moim życiu. Myślę, że duża liczba przychodzących turystów wpływa na jakość składników, nad którą trzeba by jeszcze popracować.

Jednak jeśli będziecie w Aoście, to polecam wam sprawdzić to miejsce. A może znacie jakieś inne warte polecenia? Dajcie znać w komentarzu!

Na koniec mam dla was naprawdę świetnego TIPA. Jak już będziecie w Aoście, to koniecznie zajrzyjcie do miejscowych outletów. Ceny butów i ciuchów to jakieś szaleństwo. No bo jak inaczej skomentować oryginalne buty marki Nike za 20 euro? Udanych zakupów!

P.S. Wracając zajechaliśmy na chwilę do Genui i powiem wam, że na pewno kiedyś tam wrócę na dłużej!

Genua we Włoszech

Koniecznie polubcie mój Fanpage, żeby być zawsze na bieżąco! 🙂

Share: