15 rzeczy, które musisz zrobić w Lizbonie – przewodnik

przez Pizza Girl Patrol
0 komentarzy

Lizbona – miasto moich marzeń?

Pamiętam jak 3 lata temu mieszkałam w Madrycie i marzyła mi się wycieczka do Lizbony. W końcu znajdowałam się bliżej tego miasta, niż kiedykolwiek wcześniej (choć wciąż dość daleko!). Znalazłam jakiegoś busa, który w mniej wiecej 8 godzin miał mnie przetransportować do stolicy Portugalii. Byłam bardzo ograniczona czasowo i mogłam spędzić tam maksymalnie jeden dzień. A ja tak bardzo chciałam przejechać się żółtym tramwajem 28 wąskimi uliczkami tego romantycznego miasta, albo posłuchać melancholijnego Fado na słynnej Alfamie!

Ostatecznie poszłam po rozum do głowy i zrezygnowałam z tej ekspresowej, nie mającej zbyt wiele sensu krótkiej wycieczki. Postanowiłam wybrać się do Lizbony w innym terminie i zobaczyć ją w pełnej okazałości. 

Dwa lata później upolowałam tanie loty i zdecydowałam się spędzić aż cały tydzień w mieście moich marzeń. Byłam naprawdę bardzo podekscytowana! I… Niestety, nie wiem dlaczego, nie zaiskrzyło między nami. Kompletnie tego nie rozumiem – zwłaszcza, że gdy patrzę na zdjęcia, to przypominam sobie, że Lizbona ma w sobie dosłownie wszystko, co kocham. 

Cudowny street-art (może nawet najciekawszy w Europie?), zapierające dech w piersiach widoki na miasto i ocean z licznych punktów widokowych „miradouros”,  klimatyczne bary na dachach i pyszne wino. Może zabrakło mi dobrego jedzenia (niestety nie jem ryb i owoców morza, a portugalska kuchnia właśnie na nich się opiera!) i złapania bliższej więzi z Portugalczykami. 

Niemniej, na pewno jest to miasto, które warto odwiedzić, bo ma do zaoferowania naprawdę wiele! Może kiedyś odkryję czemu mnie nie zachwyciło – czy to kwestia zbyt wysokich oczekiwań czy średniej pogody podczas mojego wyjazdu. W każdym razie, spędziłam tam aż tydzień i podpowiem Wam co warto zrobić, zjeść i zobaczyć w Lizbonie

Pójść do LX Factory

Na widok pięknego street-artu moje serce zaczyna bić szybciej. Jeśli macie tak samo, to musicie KONIECZNIE odwiedzić LX Factory. Dawniej fabryka, a obecnie niezwykle artystyczna przestrzeń, znajdująca się pod mostem 25 kwietnia w dzielnicy Alcantara. Jest to miejsce, w którym wszystkie kreatywne dusze poczują się jak u siebie w domu. Znajdziecie tam liczne bary, kawiarnie, restauracje, słynną księgarnię Ler Devagar i niezwykle inspirującą atmosferę. Zdecydowanie jedno z moich ulubionych miejsc w Lizbonie. 

Napić się orzeźwiającego vinho verde w jednym z lizbońskich “rooftop” barów

Uwielbiam bary na dachach! Mogłabym w nich przesiadywać godzinami. W Lizbonie jest ich naprawdę sporo. Z własnego doświadczenia mogę polecić Wam TOPO bar, znajdujący się na 6 piętrze centrum handlowego Martim Moniz, z którego rozpościerają się przepiękne widoki na miasto (w tym na Zamek św. Jerzego). 

A takie podziwianie warto sobie umilić lampką typowego, portugalskiego rodzaju wina – pysznego vinho verde, pochodzącego z regionu Minho na północy kraju. 

Drugim “rooftop” barem, który mogę polecić, jest bajkowy Lost In z przepięknym, kolorowym wnętrzem i wspaniałymi widokami. 

Poszwendać się po najfajniejszej dzielnicy w Lizbonie – Bairro Alto

Ta dzielnica skradła moje serce. Przede wszystkim za hiszpański klimat (przypomina mi madrycką Malasanę), luz, street-art i studencka afmostere (także ceny!). Nie dajcie się zwieść temu pozornemu spokojowi panujacemu w ciągu dnia! Wieczorem to miejsce zamienia się w jedną, wielką imprezę. 🙂

Popatrzeć na Lizbonę z licznych „miradouros”

Miradouro, to inaczej punkt widokowy, a że Lizbona położona jest na siedmiu wzgórzach, to opcji na podziwianie jej “z góry” jest naprawdę sporo! Moimi ulubionymi miradouros są Miradouro da Graça (znana także jako Sophia de Mello Breyner Andresen), Miradouro de Santa Luzia oraz Miradouro das Portas do Sol na Alfamie. 

Miradouro das Portas do Sol

Powłóczyć się po klimatycznej Alfamie

Przemierzający wąskimi uliczkami, zatłoczony tramwaj 28 (moim zdaniem dużo przyjemniejsze jest podziwianie go z zewnątrz, niż przebywanie w środku), suszące się pranie, wzniesienie za wzniesieniem, kolorowe murale i azulejos – tak opisałabym Alfamę, która jest najstarszą dzielnicą Lizbony. Ma w sobie wiele uroku, choć turystów też tam nie brakuje. 

To właśnie na Alfamie posłuchacie słynnego Fado (przy odrobinie szczęścia, którego ja nie miałam), czyli melancholijnych pieśni w towarzystwie dwóch gitar, z ktorego słynie Portugalia. 

Polecam też obejrzeć słynny mural “Fado Vadio” (znajduje się w sąsiadującej z Alfamą dzielnicy Mouraria) – po raz pierwszy zobaczyłam go na pocztówce, którą dostałam od kolegi przebywającego na Erasmusie w Portugalii. Od razu wiedziałam, że muszę go kiedyś zobaczyć na żywo! 

A we wtorki i soboty warto zajrzeć na Feira Da Ladra – lizboński pchli targ i sprezentować sobie jakąś staroć. 🙂

Obejrzeć zachód słońca z zamku św. Jerzego

Spacerowaliśmy sobie po Alfamie, zbliżał się zachód słońca, a my akurat znaleźliśmy się w okolicy zamku św. Jerzego. Czytałam wcześniej, że rozpościera się z niego przepiękny widok na miasto. W takiej sytuacji nie mieliśmy innego wyjścia, jak zapłacić 5 euro (tyle kosztował bilet studencki, normalny – 8,50 euro) i sprawdzić czy to prawda. Teraz mogę Wam powiedzieć, że zdecydowanie tak! Bardzo polecam wybrac sie tam na zachod slonca.

Napić się portugalskiej wiśniówki ginja

Ginja (lub ginjinha) to bardzo popularny w Portugalii likier wiśniowy, który pochodzi z miasteczka Óbidos. W trakcie zwiedzania koniecznie zróbcie sobie mały przystanek na kieliszek tej pysznej wiśnióweczki (zwykle kosztuje 1 euro), chociażby w popularnym miejscu A Ginjinha (istnieje już od 1840 roku!)! Tradycyjnie powinno ją pić się z czekoladowych kieliszków.

Zjeść słynne ciasteczka pasteis de belem

Obowiązkowy punkt zwiedzania. Nie znam osoby, która byłaby w Lizbonie i ich nie zjadła, więc tylko przypominam. Choć nie jestem fanką słodyczy, to do dziś marzycielsko wspominam ich cudowny, budyniowy smak! Są dostępne na każdym kroku, ale tych najsłynniejszych skosztujecie w Pasteis de Belem, które funkcjonuje od 1837 roku! 

A jak już będziecie w Belem, to koniecznie odwiedźcie Pomnik Odkrywców, który został zbudowany na cześć portugalskich żeglarzy. Możliwość zobaczenia na żywo miejsca, z którego kiedyś Vasco da Gama wyruszał na odkrycie drogi morskiej do Indii była dla mnie niezwykle fascynująca.

Pobawić się w dawnej dzielnicy prostytutek – Pink Street

Zaraz obok Bairro Alto, to właśnie Pink Street (Rua Nova do Carvalho) jest idealnym miejscem na imprezę. Szczególnie polecam wybrać się do bardzo intrygującego baru – Pensão Amor. Dawniej burdel, a obecnie modny, ciekawie urządzony lokal (zachował wiele elementów ze swojego wcześniejszego “wcielenia”). Udało nam się nawet załapać na pokaz burleski na żywo!

Napić się kawy w najstarszej w Lizbonie kawiarnii Café A Brasileira

Znajdująca się obok przystanku metra Baixa-Chiado kawiarnia, byla kiedys miejscem spotkań wszystkich intelektualistów, poetów i artystów. Obecnie dość turystyczne miejsce, w którym można napić się pysznej kawy. Podobno właśnie tutaj po raz pierwszy zaczęto serwować espresso, na które mówi się w Lizbonie “bica” (“Beba Isto Com Açúcar” – Pij To Z Cukrem).

Przejść się na Time-out market

Wielka hala, znajdująca się w środku Mercado da Ribeira to idealne miejsce dla wszystkich #foodies. Świetny klimat, na pewno każdy znajdzie tam coś dobrego dla siebie!

Zobaczyć Pałac Pena na żywo

Myślałam, że takie pałace istnieją tylko w bajkach, ale okazuje się, że wystarczy pojechać do oddalonej o 40 km od Lizbony Sintry, żeby przenieść się do kompletnie innego wymiaru. Pałac Pena i jego intensywne kolory zrobiły na mnie niesamowite wrażenie. Naprawę warto zobaczyć go na własne oczy! 

Czy polecam wchodzić do środka? Cena biletu nie należy do najtańszych – zapłaciliśmy po 14 euro za wejście. Byłoby dużo ciekawiej i przyjemniej, gdyby nie tłum turystów, który utrudniał poruszanie się po budynku i odbieral cala przyjemnosc zwiedzania.

Uciec od zgiełku miasta do Costa da Caparica

Kiedy już zmęczy Was szybkie tempo dużego miasta i zapragniecie zrelaksować się w jakimś uroczym miejscu nad oceanem, jeździe do Costa da Caparica! Szum fal, towarzystwo surferów, cisza i spokój (a przynajmniej tak było w październiku po sezonie) – niewiele stolic europejskich znajduje się w tak idealnym położeniu, co Lizbona.

Zobaczyć przylądek Cabo da Roca

Zastanawialiście się jak to jest znaleźć się na samym końcu Europy?! Cabo da Roca to najbardziej wysunięty na zachód punkt naszego kontynentu. Co ciekawe, kiedyś uchodził za koniec świata. 🙂

Zajrzeć do Ust Piekieł, czyli Boca do Inferno

Jeśli jesteście wrażliwi na piękno natury, to musicie zobaczyć tę malowniczą przepaść położoną w nadmorskich klifach.

Gdzie dobrze zjeść w Lizbonie?

Jeśli chodzi o pizzę neapolitańską to bardzo polecam to miejsce – Pizzaria Mercato di Napoli. Było przepysznie! 

Na typowo portugalskie jedzenie (ale nie tylko) w dobrej cenie warto wybrać się do restauracji Santa Rita na Alfamie – to chyba było najczęściej uczęszczane przez nas miejsce. 🙂 

Byliście kiedyś w Lizbonie? Jak Wam się podobało? Co byście dopisali do listy rzeczy, które trzeba zrobić w Lizbonie? 🙂 Pamiętajcie, żeby udostępnić artykuł dalej!

Koniecznie zaobserwujcie mnie na Instagramie, żeby być na bieżąco z moimi podróżami za pizzą i glutenem!

Podobne wpisy

Pozostaw komentarz

Strona korzysta z plików cookies. Więcej na temat plików cookies znajdziesz w polityce prywatności. Akceptuję Czytaj więcej