Jak wprowadzić włoski klimat do swojego domu?

przez Pizza Girl Patrol
3 komentarze

Znacie to melancholijne uczucie, kiedy wracacie do kraju po kolejnych wspaniałych wakacjach we Włoszech i chcielibyście jeszcze chociaż przez krótką chwilę chłonąć tę niepowtarzalną atmosferę, ale niestety szare niebo za oknem jasno komunikuje, że ten beztroski czas w krainie słońca i perfekcyjnej kawy dobiegł końca?

Pomału zaczyna do was docierać, że wizja kolejnego urlopu to dość odległa perspektywa, więc między przeglądaniem zdjęć, na których wspomnienia są wciąż tak żywe i kolorowe, otwieraniem ostatniej paczki ulubionych, włoskich ciasteczek, a szukaniem otwieracza do wina, lekko zdesperowani zaczynacie orientować się jak wygląda proces ubiegania się o domek za 1 euro we Włoszech. Potem jednak odzywa się głos rozsądku i zdajecie sobie sprawę z tego, że na piękne dolce vita będzie trzeba jeszcze trochę zaczekać… 

Wiem co czujecie, ponieważ doświadczyłam tych emocji setki tysięcy razy! A szczególnie ciężko odnaleźć się w nowej rzeczywistości, kiedy mieszkało się już kilka razy przez dłuższy okres we Włoszech… 

Jestem już weteranem w tej kwestii i dlatego z chęcią wam podpowiem o moich skutecznych sposobach na to, jak wprowadzić prawdziwie włoski klimat do swojego domu i bezboleśnie przetrwać do kolejnego urlopu w zachwycającej Italii 🙂 

Włoskie colazione, czyli zacznij dzień od pysznej kawy

Dobrze wiecie, że nie umiem żyć bez pysznej pizzy. To samo tyczy się włoskiej kawy, od której jestem w pewien sposób uzależniona, a jej brak w organizmie bywa dla mnie bardzo niebezpieczny. 

Kiedyś rano (jeden jedyny raz) nie zdążyłam wypić “małej czarnej” przed pracą. Usiadłam za biurkiem i przez cały ranek miałam bardzo ponure myśli. Wszystko wydawało mi się bezsensu. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje, byłam zdruzgotana.  

Zagadka mojego wyjątkowo złego humoru rozwiązała się podczas klasycznej “przerwy na kawę”, którą robiliśmy sobie zawsze ze znajomymi z pracy około godziny 11. Dosłownie po kilku łykach magicznego espresso cały świat nabrał na nowo barw, a entuzjazm i motywacja wróciły do mnie w mgnieniu oka. Więcej już nie będę tak ryzykować!

Ale ustalmy jedno – nie mówię o byle jakiej kawie. We Włoszech nie istnieje takie zjawisko jak kawa rozpuszczalna, a za dobrej jakości espresso (tutaj przeczytasz czym się charakteryzuje) zapłacimy wszędzie maksymalnie 1 euro. W naprawdę ekstremalnych przypadkach jego cena przekroczy 2 euro, np. w barze z widokiem na Fontannę di Trevi albo inny historyczny zabytek. 

Dla mieszkańców Italii wypicie dobrej kawy jest potrzebą pierwszego rzędu, na którą musi móc sobie pozwolić każdy kilka razy w ciągu dnia. W związku z tym kawa nie może być droga i kosztować prawie tyle, co porządny obiad w restauracji. 

O ile pizzę neapolitańską w rozsądnych cenach znajdziemy w naszym kraju bez najmniejszego problemu, o tyle wypicie dobrej jakości espresso za 4 zł staje się już sporym wyzwaniem. Jeśli tak samo jak ja nie wyobrażacie sobie życia bez włoskiej kawy, ale wiecie, że wyjście do polskiego baru z kawą nie będzie miało wiele wspólnego z włoskim doświadczeniem, pozostaje wam tylko jedno rozwiązanie: urządzić prawdziwą kawiarnię w swoim domu i… kupić dobry ekspres do kawy. 

Po przeprowadzce z Sycylii do Polski czekał na mnie do przetestowania w domu ekspres ciśnieniowy De’Longhi (Dinamica Plus ECAM370.95.T), który znacznie umilił mi powrót do nie włoskiej rzeczywistości. Przed powrotem długo zastanawiałam się jak przetrwam pierwsze dni po przyjeździe bez ulubionego espresso macchiato (espresso ze spienionym mlekiem na wierzchu), które we włoskich barach piłam kilka razy dziennie. Jednak moje obawy były kompletnie bezpodstawne! 

Po raz pierwszy w życiu miałam kontakt z takim profesjonalnym sprzętem, dlatego bałam się, że będzie mi ciężko odnaleźć się w roli baristki. Zupełnie niepotrzebnie, bo obsługa ekspresu okazała się bardzo prosta i intuicyjna. Posiada on aż 12 wbudowanych, “gotowych” przepisów, a to oznacza, że dzięki systemowi spieniania mleka, oprócz espresso macchiato, wszystkie śniadania (czyli rogalika z kremem pistacjowym!) mogę umilić sobie kremowym cappuccino w prawdziwie włoskim stylu (Włosi nigdy nie piją cappuccino po południu) 🙂 

Poza tym każdy napój można dodatkowo spersonalizować, ustawiając upragnioną ilość pianki, czy intensywność espresso. Jestem dość mocno chaotyczną osobą, dlatego bardzo spodobała mi się funkcja automatycznego czyszczenia ekspresu i karafki na mleko, którą przy okazji można schować w każdej chwili do lodówki (tutaj przeczytasz więcej o cechach tego ekspresu). Zapach i smak aromatycznej, świeżo mielonej kawy unoszącej się w powietrzu z samego rana chociaż trochę zrekompensował mi brak ukochanej Italii i włoskich barów! 

Zorganizuj włoskie aperitivo na balkonie

Skoro poranek rozpoczęliśmy już w pięknym stylu, pomyślmy jak wprowadzić włoski klimat w dalszej części dnia. Wracacie zmęczeni z pracy i myślicie, że już nic dobrego was dzisiaj nie spotka? 

Mam wrażenie, że w Polsce zawsze “na coś” czekamy – na weekend, na urlop, na lepszą pogodę… Włosi opanowali do perfekcji sztukę umilania sobie codzienności drobnymi przyjemnościami (mających zwykle podłoże kulinarne) tu i teraz. Jedną z nich jest krótka przerwa na kawę, która stanowi jednocześnie pretekst do spędzenia czasu z innymi i zwykłego odpoczynku, o którym tak często zapominamy.

Włosi, szczególnie w północnej części Włoch, od razu po pracy udają się na aperitivo, które oznacza wyjście na pobudzającego apetyt drinka z przyjaciółmi. Między 17 a 20 we włoskich barach robi się naprawdę tłoczno, a w cenę napoju alkoholowego wliczone są małe przekąski, często wystawione w formie szwedzkiego stołu (Włosi nie piją alkoholu na “pusty żołądek”). To moment, w którym można odstresować się w gronie przyjaciół oraz zgłodnieć przed kolacją, która pełni bardzo ważną rolę w życiu wszystkich “południowców”. 

W polskich barach / restauracjach nie spotkałam się nigdzie z kultywowaniem tego zwyczaju, dlatego zachęcam was do zorganizowania aperitivo u siebie w domu, a w letnich miesiącach najlepiej wykorzystać w tym celu balkon lub ogródek :)) 

Zaproście znajomych, zaopatrzcie się w dobrej jakości parmezan, salami, szynkę parmeńską, orzeszki ziemne i oliwki, w międzyczasie przygotujcie najsłynniejszego, włoskiego drinka – pomarańczowego Aperol Spritz i dajcie ponieść się włoskiemu dolce vita! 

Zaproś znajomych na późną kolację i wspólne gotowanie

Podczas gdy w Polsce nie nadajemy kolacji szczególnego znaczenia (po prostu chcemy zaspokoić głód), we Włoszech staje się ona najważniejszym posiłkiem w ciągu dnia, będącym najlepszym sposobem na zacieśnienie więzi przyjacielskich i rodzinnych oraz celebrację życia

Po raz pierwszy przekonałam się o tym w trakcie studiowania we Florencji, kiedy włoscy znajomi często zapraszali mnie na wspólne gotowanie, rozpoczynające się najwcześniej o 20. Jedne z najmilszych wspomnień, jakie posiadam z tamtego okresu pochodzą właśnie z tych długich wieczorów wypełnionych pastą, winem, śmiechem i… magią! 

Już od ponad 4 lat regularnie kultywujemy ten zwyczaj z moją przyjaciółką, z którą poznałyśmy się na uniwersytecie we Włoszech i dzięki temu chociaż na chwilę możemy sobie wyobrazić, że znowu mieszkamy w Italii 🙂 

Macie jakieś inne sposoby na wprowadzenie włoskiego klimatu do swojego domu i skuteczne przetrwanie do kolejnego wyjazdu do Włoch? Podzielcie się nimi w komentarzach i po więcej kulinarno-podróżniczych relacji zapraszam na mój Instagram! 

Wpis powstał we współpracy z marką De’Longhi.

Podobne wpisy

3 komentarze

Refael72 09.07.2020 - 11:21

Jakby to ujął Osiołek ze “Shreka” – masz chusteczkę? Pociekło mi, na samo zdjęcie takich pyszności się ślinię.

Odpowiedz
Ola 05.08.2020 - 18:52

Chciałam kupić twój ebook, ale przyznam, że cena jak na coś co jest w formie elektronicznej po prostu powala

Odpowiedz
Pizza Girl Patrol 05.08.2020 - 20:50

A uważasz, że jak coś jest w formie elektronicznej to jest gorsze? Cena jest adekwatna do zawartości ebooka 🙂 Informacji, które w nim zawarłam nie znajdziesz w komercyjnych przewodnikach, ani nigdzie w Internecie. Poza tym podaję namiary na konkretne, sprawdzone miejsca – na jeden nietrafiony obiad w turystycznej miejscówce wydasz znacznie więcej niż za ebooka, w którym dostajesz gotową „ściągę” na najlepsze bary i restauracje 🙂

Odpowiedz

Pozostaw komentarz

Strona korzysta z plików cookies. Więcej na temat plików cookies znajdziesz w polityce prywatności. Akceptuję Czytaj więcej